Poradniki

Naprawa kolczug nitowanych

Wstęp

Wraz z pojawieniem się dostępu do relatywnie tanich kolczug nitowanych pochodzących z Indii zwiększyło się ich występowanie także w naszym środowisku.

Pomijam całą batalię ich zwolenników i przeciwników, w moim mniemaniu dobrze, że te kolczugi się pojawiły. Dla nieświadomych przydatna będzie informacja, że kolczugi do niedawna uważano, że są w większości robione maszynowo, obecnie jak zapewnia producent (a przynajmniej mój dostawca) wszystko jest „handmade”, a ich jakość znacznie poprawiła się w ostatnich latach.

Sporadyczne problemy dotyczą poszczególnych ogniw spośród, których możemy wymienić: kółka rozerwane, w których otwór pod nit został wybity w złym miejscu, zbyt blisko krawędzi spłaszczenia, większość z nich potrafi się całkiem nieźle mimo tego trzymać, kółka zbyt słabo zanitowane, w których nit dość luźno chodzi i nieraz można go wyjąć oraz kółka puste, pozbawione nitów co prawdopodobnie jest następstwem poprzedniego błędu, a nity samoczynnie opuściły swoje miejsce, oczywiście błędy mogą się nakładać owocując pustymi ogniwami przebitymi w złym miejscu (rozerwanymi).

Bez naprężeń wszystko trzyma się kupy, ale nie po to kolczuga jest, żeby wisieć. W trakcie użytkowania błędy w wykonaniu zaczynają owocować i pojawiają się ubytki (choć jak z perspektywy kilku lat mogę powiedzieć, że ubytki te zwykle wynoszą kilka pojedynczych ogniw na sezon). Z doświadczenia i obserwacji już ponad 5 egzemplarzy wiem, że ubytki dotyczą pojedynczych ogniw, rzadziej większych grup (po za pewnymi wyjątkami o czym później). Najgorszą rzeczą jaką można zrobić to pozostawienie ubytków i nie uzupełnianie ich, wytrzymałość kolczugi opiera się na równomiernym rozłożeniu ciężaru, w przypadku gdy brakuje ogniwa, w tym miejscu siły rozkładają się nieprawidłowo powodując prężenia i łatwiej o rozerwanie kolejnych ogniw przy uderzeniu.

Zatem, przystępujemy do naprawy.

Co nam będzie potrzebne? Puste ogniwa, gwoździe stolarskie, dwie pary kombinerek, obcęgi (najlepiej boczne), kowadełko, mały młoteczek, dratew i podstawowe umiejętności wyplatania kolczug.

  • Puste ogniwa możesz odzyskać z kolczugi jeżeli ją skracałeś lub zamówić. Ważne, żeby zamówić odpowiedni rozmiar, ale to chyba jasne.
  • Gwoździe stolarskie do kupienia w dowolnym składzie budowlanym, należy sprawdzić przed zakupem czy będą pasowały do otworów w kółkach (muszą przechodzić idealnie na styk). Jeżeli ktoś jeszcze się nie domyślił, posłużą one jako nity.
  • Kowadełko np. w imadle, ewentualnie z braku laku można posłużyć się drugim większym młotkiem.

Od czego zacząć?

Od zmiany nastawienia. Przygotuj się od razu, że nie skończysz tego w jeden dzień, mając dużo czasu uwiniesz się raczej w ciągu tygodnia. Nie należy pracować zbyt długo, na raz. Nie jest zdrowe dla mózgu pracowanie w dużym skupieniu przez dłuższy czas. Osobiście zalecam max. 5 godzin jednorazowo.

Na początek dobrze jest zrobić wstępny przegląd. Szczęśliwie ludzkie oko szybko wyłapuje wszelkie najdrobniejsze błędy w powtarzalnych schematach, więc od razu widać gdzie coś niegra. Do przeglądu kolczugę najlepiej na kogoś założyć, albo rozciągnąć wkładając do środka jakiś materiał żeby widzieć tylko jedną warstwę kolczugi. Naprawę zaczynamy od uzupełnienia większych ubytków, potrzebna będzie do tego znajomość splotu kolczego 4w1. Wplatamy ogniwo, dociskamy do siebie, wkładamy gwoździk i przycinamy go obcążkami tak by wystawał 1-1,5 mm. Następnie kładziemy na kowadełku i zaklepujemy nit. Jeżeli nie masz doświadczenia w nitowaniu, poćwicz najpierw na czymś innym, nie jest to trudne, ale wymaga wprawy. Potem wplatamy kolejne ogniwo, aż do załatania dziury. Gdy skończymy sprawdzamy czy wszystko się zgadza, przy uzupełnianiu dużych ubytków może nam się zdążyć pomylenie splotu, lepiej od razu usunąć kilka źle wplecionych kółek i poprawić niż za jakiś czas znowu naprawiać dużą dziurę. Gdy skończymy łatać większe ubytki, przechodzimy do uzupełnienia pojedynczych brakujących ogniw. Gdy i to będzie skończone przystępujemy do kolejnej żmudnej czynności.

Rozwieszamy kolczugę ponownie i bierzemy dratew. Dobrze oświetlamy sobie pole pracy i zaczynamy mozolnie przeglądać kolczugę, oczywiście nie na zasadzie „ogniwo po ogniwie” bo w życiu tego nie skończymy, wyłapujemy rzucające się w oczy błędy, puste ogniwa, rozerwane i źle zanitowane, każde takie ogniwo przewiązujemy dratwą zostawiając kilkucentymetrowe ogonki (będzie łatwiej je później znaleźć i nie znikną). Gdy przestaniesz wyłapywać błędne ogniwa, albo poczujesz, że wszystko zaczyna ci się rozłazić przed oczami, skończ pracę. Następnego dnia kontynuuj sprawdzanie (sprawdzając również miejsca z poprzedniego dnia). Gdy już skończysz (możesz zrobić kolejny przegląd następnego dnia dla pewności), można przystąpić do naprawy.

Nie każdy na to wpadnie więc lepiej to powiem. Kółka rozerwane wyjmujemy i zastępujemy nowymi, przy ogniwach źle zanitowanych z luźnym nitem możemy albo spróbować doklepać aktualny nit, albo go wyjąć i zaklepać nowy, w przypadku pustych ogniw, po prostu wkładamy nowy nit. To wszystko. Oczywiście jeżeli w trakcie naprawy zobaczymy pominięte wcześniej błędy wiążemy na nich dratew dla oznaczenia.

Z perspektywy czasu powiem też, że przestałem bawić się w wymienianie wadliwych ogniw. Z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że nie wpływa to znacząco na ich wytrzymałość. Drugi to oglądanie zabytkowej kolczugi z XVI wieku… cóż… powiedzmy sobie szczerze, że wtedy się nie przykładało uwagi do precyzji nitowania, źle zaklepane nity, puste ogniwa, rozerwane oczka, to wszytko można zobaczyć na zabytkach. Jeżeli wtedy działało, czemu teraz ma nie działać?

Kilka uwag końcowych

  • Czasami trzeba usunąć zaklepany nit. Możemy wtedy albo uciąć łepek, albo zeszlifować go z jednej strony dremelem i wyciągnąć.
  • Nigdy nie wyciągaj uszkodzonych ogniw jeśli nie masz zamiaru zaraz ich uzupełnić! Szczególnie w trakcie sezonu. Można pomyśleć „ubytek łatwiej znajdę niż puste ogniwo”, ja tak pomyślałem i wyjąłem kilka uszkodzonych ogniw, potem poszły dwa sztychy włócznią w klatę i miałem dwie wielkie dziury do łatania. Dopóki ogniwo trzyma się na miejscu, a ty nie masz czasu żeby je wymienić, niech siedzi.
  • Naprawy dokonuj w trakcie przerwy zimowej, jeśli nie będziesz miał czasu, albo chęci. Nie zaskoczy cię wyjazd z uroczymi kokardkami na całej kolczudze.
  • Czyść i konserwuj kolczugę. Rdza wbrew temu co twierdzą niektórzy nie jest najlepszym przyjacielem wojownika.

Gdzie kupić kolczugę?

Albo zamówić sobie kolczugę u krajowego rzemieślnika, albo odezwać się np. do mnieAdres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. „>. Koszt takiej kolczugi zamyka się w 1tys PLN, ale warto dopytać bo wszystko zależy od kursu walut.

 

Zapisz

Zapisz

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *